poniedziałek, 12 marca 2012

Miłość pomimo wszystko ....


Romanse z założenia powinny czytelnikowi zapewnić niezapomniane chwile, przepełnione atmosferą miłości, czułości i wszelkich pokrewnych emocji. Dokładnie takich wrażeń spodziewałam się biorąc do ręki książkę Lynn Sheene „Ostatnie spotkanie w Paryżu”. Otrzymałam je wszystkie, a nawet jeszcze więcej, co bardzo mile mnie zaskoczyło. 

Jest rok 1940. Nikt jeszcze nie wie, że tuż za rogiem czai się wojna. Claire ucieka przed swoją przeszłością, z wielkim zasobem optymizmu i determinacji. Jest pewna,  że tym razem się uda. Wprost z bezpiecznej Ameryki trafia w sam początek krwawej wojny. Na samym starcie swej podróży napotyka na szereg przeszkód, które jednak jakoś cudem udaje się pokonać, aby osiągnąć cel i ujrzeć wymarzony Paryż. 

Pomimo strachu i wielkiej niepewności spowodowanej coraz głośniejszymi rozmowami o wojnie sam Paryż nadal zachwyca i wręcz poraża swoim pięknem i magią. Claire ulega urokowi miasta i zakochuje się w nim, spełniając jednocześnie swoje marzenie i obiecując sobie, że to miasto o niej jeszcze usłyszy.

Niestety wojna nie jest łaskawa dla uroków Francji i samego Paryża. Claire postanawia walczyć …. Ale nie spodziewa się, że walka o swoje własne bezpieczeństwo i wygodne życie bardzo szybko zamieni się miejscami w walkę o własną miłość i zapewnienie bezpieczeństwa innym.

„Ostatnie spotkanie w Paryżu” to przede wszystkim romans. Nie sposób jest nie wspomnieć jednak o tym, że autorka potrafiła stworzyć niesamowicie prawdziwy obrazek Kobiety, która w obliczu wojny potrafi przejść całkowitą transformację. Wszelkie odczucia głównej bohaterki, rozterki, emocje staja się dla czytelnika niemal fizycznie odczuwalne. Mało tego postawa Claire wzbudza niesamowicie ciepłe emocje związane z poczuciem współczucia, przyjacielskiej więzi, aż w końcu dumy z jej poczynań. 

Wątek miłosny, wszelkie poboczne wydarzenia i kolejne historyjki składają w spójną całość, zapewniając czytelnikowi niesamowite emocje. Wojna to nie tylko czołgi, żołnierze, obozy koncentracyjne to także życie zwykłych ludzi. Nie … to nie jest zwykłe życie, to jest walka o chociażby namiastkę zwykłego, codziennego życia.  Przez całą opowieść byłam pełna podziwu dla autorki, za to, że potrafiła oddać paryski klimat pomimo wojny i cierpienia ludzi. Nie pozbawiała Francji niepowtarzalnego uroku, magii i romantyzmu.



Idealna książka dla wszystkich tych, którzy uwielbiają opowieści romantyczne, ale nieprzepełnione różowo - landrynkową atmosferą. W tej opowieści jest wielka miłość i tęsknota, ale co najważniejsze jest walka o nią, przepełniona poświęceniem i oddaniem ukochanej osobie.

6 komentarzy:

  1. To coś dla mnie, mówię zdecydowane tak!;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię romansy, lubię historię - książka wskakuje na moją listę must-read :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam napisać to samo o Scathach, ale co się będę powtarzać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "co Scathach" a nie "o Scathach" ;)

      Usuń
  4. Pewnie książka spodobałaby się mojej siostrze, kocha wszystko, co związane z Paryżem :)

    OdpowiedzUsuń