wtorek, 8 stycznia 2013

.... o miłości z muzyką w tle



Najnowsza powieść Janusza Leona Wiśniewskiego „Miłość oraz inne dysonanse” rozbudziła we mnie ogromną nadzieję … może wreszcie autor po raz kolejny się obudził, może tym razem ….

Ehhh … Drogi Panie Januszu, albo ja się starzeję, albo Pan. 

Wszystko rozumiem, że na dobrej opinii Pan jedzie, że próbuje Pan, że to my czytelnicy (a przede wszystkim czytelniczki) wymuszamy na Panu napisanie kolejnej książki …. Ale Panie Januszu tak nie można, tyle smutku, tyle beznadziei i tyle żalu w jednym miejscu jest nie do strawienia. 

Miłość beznadziejna, miłość piękna, miłość bez prawa przetrwania …. po prostu tak nie można. Trzeba po ludzku podejść do tego, kto to będzie czytał. Trzeba poczuć się odpowiedzialnym za te wszystkie emocje, które Pan budzi, Panie Januszu.

Za każdym razem obiecuję sobie, że już nigdy więcej nie przeczytam kolejnej książki Wiśniewskiego …. I co?  Jak widać! Czy żałuję? Nie, nie żałuję … ale nadal obiecuję nigdy więcej nie chcę przeżyć tyle smutku, żalu i beznadziei ….

Anna i Struna główni bohaterowie, spotkali się oczywiście przypadkiem, oczywiście zakochali się i oczywiście ta miłość nie mogła być łatwa … jakby tego było mało, trzeba było dowalić czytelnikowi …. pozbawić resztki nadziei i optymizmu, że może chociaż im się uda ….
Przepiękne opisy muzyki porywają i urzekają. Słowa zamieniają się w nuty, aby brzmieć i pozostawiać po sobie to, co najpiękniejsze. 

Mieszanka emocji i zachowań. Intryguje i przeraża. Nudzi i zaciekawia. Drogi czytelniku wybór należy do Ciebie. Ja nigdy więcej tej książki już nie przeczytam, ale z pewnością zapamiętam ją na bardzo, bardzo długo. 






------------------------------------------------------------------------------------------ 
--------------------------------------------


Drodzy Odwiedzający .... powoli wracam do żywych .... wiele się wydarzyło, wiele jeszcze przede mną. Nie jestem w stanie nadrobić zaległości na Waszych blogach, ale postaram się wracać do Was na bieżąco :) 

Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie miłe słowa ... i za pamięć przede wszystkim :)


9 komentarzy:

  1. ja właśnie czytam, w formie ebooka, i średnio mi idzie właśnie przez ten bezmiar nieszczęścia....mam nadzieję jednak, że ułoży mi się to w zgrabną całość...
    pozdrawiam i czekam na kolejne notki:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się trochę taką smutną powieścią:(

    OdpowiedzUsuń
  3. książkę zaczęłam czytać i jestem jej ciekawa :) Pan Janusz pięknie o niej opowiadał na spotkaniu czytelniczym w listopadzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja straciłam zapał do Wiśniewskiego dobrych kilka lat temu i już mi on chyba nie wróci.. Ale nie powiem, kiedyś bardzo mocno mnie poruszały jego książki. Może zbyt mocno..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiękne to zdjęcie w nagłówku!!!

      Usuń
  5. Nie znam twórczość tego Pana,ale plany mam ;-)

    Dobrze że wróciłaś , mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  6. nigdy nie 'zachorowałam' na Wiśmiewskiego, chociaż jego Bikini bardzo mi się podobała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam dodać, że cieszę się, że już wróciłaś

      Usuń
  7. niestety nie przepadam za tym autorem, dlatego więc pass

    OdpowiedzUsuń