wtorek, 27 sierpnia 2013

Sekrety z przeszłości ....



Jeden z ostatnich wakacyjnych weekendów spędziłam na hamaku z bohaterami najnowszej książki Barbary O’Neal „Sekrety uczuć”. Potrzebowałam opowieści miłej, sympatycznej, zmysłowej i koniecznie z historią romantyczną w tle. Takie były moje oczekiwania, a dostałam znacznie więcej. Nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się tak mile spędzonego czasu z bohaterami tej powieści …. no, ale od początku …

Tessa jest młodą kobietą, która pracuje jako przewodnik wycieczek wspinaczkowych. Nigdzie nie zagrzała miejsca na dłużej, ciągle jest głodna przygód, nowych wrażeń i doznań … aż nagle, pewnego dnia … Tess ulega wypadkowi podczas wspinaczki, przez co zostaje unieruchomiona na dłuższy czas. Jakby tego było mało podczas feralnej wyprawy ginie jedna z podopiecznych i na dodatek sam wypadek sprawia, że pamięć Tess odżywa i przypomina sobie podobne zajście, które miało miejsce w jej dzieciństwie.

Ogromne wyrzuty sumienia nie dają spokoju Tess, poza tym musi wyleczyć powypadkowe urazy. Tymczasowo zamieszkała z ojcem, ale jednak duch wędrowca nie daje jej spokoju. W porozumieniu ze swoim szefem, gnana ciekawością i tym, o czym sobie przypomniała postanawia wyruszyć do miejsca, w którym spędziła swoje dzieciństwo, aby tam zorganizować nową atrakcję turystyczną dla biura, w którym dotychczas pracowała. 

Los Ladrones okazało się miejscem niezwykle urokliwym. Urzekło Tess już od pierwszej chwili na każdym kroku wygrzebując z pamięci głęboko pochowane wspomnienia. Poznając nowe miejsca zaskakuje samą siebie znajomością otoczenia i ludzi, którzy przyjęli ją bardzo ciepło. 

Nie spodziewa się jednak tego, co ją jeszcze czeka …. Nie spodziewa się wielkiej tajemnicy, jaką odkryje, odgrzebie i wypuści na światło dzienne ….

Niesamowita jest to książka, przepełniona urokiem, magią, tajemniczością, niesamowitą głębią smaków i kolorów, zapachów oraz emocji, które autorka budzi w czytelniku już od pierwszych stron. Nie wiem jak Barbara O’Neal wymyśliła tę historię, ale jestem pełna podziwu za klimat, jaki stworzyła i za wszystkie elementy łączące tę opowieść w całość. Każdy bohater jest dopracowany z niezwykłą starannością, kolejne wątki zapierają dech w piersiach, budząc ogromną ciekawość, a i tak zaskoczenie jest przeogromne tym, jak akcja została pokierowana. 

Ja osobiście uległam urokowi powieści „Sekrety uczuć”. Odpoczęłam przy niej, nabrałam oddechu, dystansu i wiary … że w najmniej oczekiwanym momencie przeszłość i tak wypłynie na wierzch. Kłamstwo nawet to najgłębiej schowane ma tendencje do „wyłażenia” w najbardziej nieodpowiedniej chwili, aby jednak zagłuszyć bolesne wspomnienia i dać szansę naprawić błędy w prawdziwe i oczyszczeniu … w takiej sytuacji można dopiero powiedzieć o spokoju sumienia i prawdziwym, szczęśliwym życiu.

Warto dodać, że wielbiciele kuchni znajdą w tej książce sporo fantastycznych przepisów na nieco odmienne śniadania. Polecam gorąco muffinki marchewkowe i bułeczki cynamonowe. Wypróbowałam, są przepyszne i faktycznie mają magiczne działanie ….




Polecam bardzo, bardzo mocno, z całych sił, albo jeszcze bardziej. Nikt z pewnością nie pożałuje czasu spędzonego przy tej książce. Jest to bardzo zmysłowa, a jednocześnie romantyczna i optymistyczna opowieść.

4 komentarze:

  1. Poczułam się bardzo zachęcona, choć rzadko czytam tego typu powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmysłowość i romantyzm to dwa elementy, które bardzo lubię w danej powieści, dlatego cieszę się, że „Sekrety uczuć” są nimi otoczone. Oprócz tego jestem ciekawa tych kulinarnych przepisów. Być może nawet sama spróbuje je wykonać;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już kilka pozytywnych tekstów na temat tejże książki, Twój także zachęca, zatem chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie dla mnie :)
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń